sobota, 15 września 2012

"Ludzie są raczej dobrzy niż źli i w gruncie rzeczy nie o to chodzi." - A. Camus "Dżuma"



Utrata pracy, zmiana miejsca zamieszkania… są to niewątpliwie sytuacje które teoretycznie mogą dotknąć każdego. Choroba, wypadek i w momencie wali się świat, człowieka, i jego bliskich….
Często tragedia ludzka powiązana jest tragedią pupila. Tak, bo oto nagle po latach sytuacja wymusza rozstanie. Co zrobić, skoro jestem chory (chora) i nie jestem w stanie opiekować się zwierzakiem. Stało się nagle, ciężko dopatrywać się winy, przeznaczenia, kary Boskiej… Utrata zdrowia czy pracy często idą w parze z pogorszeniem sytuacji materialnej… i w konsekwencji trzeba szukać zwierzakowi innego domu. Najczęściej poszukiwania zaczynamy do rodziny i znajomych, ale ludzie nie lubią brać zobowiązań… ale zdarza się, że biorą, pomagają... Wyjściem także może być hotel dla zwierząt, ale to rozwiązanie niesie za sobą koszty… ale to dobre wyjście.
Zdarza się, że zwyczajnie nie stać zwyczajnie na zwierzaka i opiekę dla niego, rodzina i znajomi, no cóż… żal ogarnia, serce ściska, gula w gardle dławi coś w człowieku wyje: dlaczego…. Płacze…. Ale pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ani przeskoczyć trzeba szukać domu wśród obcych. Nie oddam do schroniska! Dam ogłoszenie.
I się zaczyna… wieszanie psów, że jak to! Jak tak można… ja ego nie rozumiem. Skandal! Wszystko można…. Wiecie co Albert Camus napisał w książce pod tytułem „dżuma”? wiemy, że są nieszczęścia spotykają ludzi, niby przyjmujemy do wiadomości, ale z trudem wierzymy, kiedy się na nas walą. Więc pienimy się na tego właściciela bo szuka dobrego domu dla zwierzaka. A cóż złego zrobił? Życie doświadczyło, nie wiem czy kara Boska za grzechy…. Szuka człowiek dobrego domu dla swego pupila, mało osób to rozumie, bo najłatwiej skrytykować, obrażać, człowieka nie winnego, bo przecież cóż złego? Nie porzucił w lesie, nie zabił, nie pozbył się jak rzeczy – często się słyszy, że o chce się pozbyć…. To słowo ma pejoratywne znaczenie? Bo co znaczy pozbyć się? Porzucić, zostawić, opróżnić, odrzucić, wyrzucić… pozbywamy się śmieci, cellulitu, nadwagi, kaca, pasożyta…
Domu szukamy dla siebie, przyjaciela. Oddajemy, przysługę, krew (ratując życie) czyli coś ważnego, cennego…
Ok. w tym całym braku zrozumienia dla kogoś kto oddaje zwierzaka, bo się przeprowadza dlaczego nie kląć na właścicieli nieruchomości, którzy nie wyrażają zgody aby lokator miał zwierze? Jako osoba zajmująca się hotelowaniem zwierząt miałam sytuacje, gdzie matka wyrzuciła syna z psem, bo ta zniszczyła drogi mebel. Pies poszedł do hotelu, z którego wyleciała; i tak trafiła do mnie. Czyli drugiego hotelu. Dlaczego? Bo właścicielka u której właściciel psiaka wynajmował nie życzyła sobie zwierząt. Pancio po pracy przyjeżdżał zmęczony do swojej suczki bawił się z nią, pieścił, czasem zabierał na spacerki… sytuacja trwała ponad miesiąc. W końcu udało się suni znaleźć dom. Mam nadzieje, że stały dobry dom.
Ważne jest aby podczas poszukiwań być szczerym wobec osoby zainteresowanej, mówić szczerze o wadach i zaletach. Warto spisa cumowe adopcyjną i utrzymywać kontakt by mieć pewność, że znaleziony dom jest dobrym wyborem.
Tak więc widzicie różnice pomiędzy porzuceniem, pozbyciem się psa a szukaniem mu dobrego domu? Jasne, oczywiście, że są osoby którym a to prezent się nie spodobał, albo zachcianka się znudziła, ale może zanim zaczniemy krytykę zastanówmy się czy nie krzywdzimy kogoś kto sam został doświadczony przez los i w tej trudnej sytuacji jest zmuszony podjąć smutną decyzję.
Tymczasem dalej szukamy domu dla Cliforda. Zainteresowanych prosimy o kontakt pod numerem telefonu: 789094697 lub mailem akuk2@tlen.pl


piątek, 14 września 2012

Na jednym z portali znalazłam ogłoszenie:


"oddam psa rasy amstaff z powodu przeprowadzki do innego miasta jestem zmuszona odda. pies wabi sie Cliford i jest bardzo zywiolowym pieskiem spokojnym przedewszystkim nie grozny mowa o tym ze amstaffy to grozne psy to MIT!!! wychowywal sie z 4 letnia dziewczynka przyjazny do innych psow jak i dzieci oraz ludzi. posiada ksiazeczke wszystkie szczepienia i jest zdrowy w 100%.jest mi ciezko go oddac ale nie mam wyjscia oddam tylko w DOBRE RECE!!! zastrzegam sobie odwiedzenie pieska oraz spisanie umowy adopcyjnej. prosze mnie zle nie oceniac i nie komentowac . prosze o kontakt tylko powazne osoby."


Kontaktowałam się z właścicielką, okazało się, że pies nie jest czystej rasy amstaffem, pani musi go oddać do niedzieli. Mam nadzieje, że znajdzie się kochający dom , taki na zawsze...A na tych smutnyc oczach i kufie zagości radość i szczęście


tel: 789094697

akuk2@tlen.pl







czwartek, 13 września 2012

"przystojnego, kochającego(....) pana w wieku (....) poproszę - czyli o biurach matrymonialnych


Podczas poszukiwań informacji na temat biur matrymonialnych znalazłam także opinie
że instytucja biura matrymonialnego to przeżytek. Jeśli tak sądzicie to jesteście w błędzie. Do biur matrymonialnych trafia mnóstwo ofert kobiet i mężczyzn. Dobrze, że są bo ludzie coraz bardziej się oddalają od siebie, mimo nowinek technicznych przepaść pomiędzy sąsiadami. Często znamy ich tylko z widzenia. Kiedyś tego nie było…
Młodzi? Dużo pracują uczą się, i o ile nie uda im się w szkole czy pracy kogoś poznać. Pofatygują się do biura, tradycyjnego albo wirtualnego. Teraz albo jak już poukładają swoje życie, czas leci a samotność coraz bardziej doskwiera. U kobiet często odzywają się instynkty… w koło sami zajęci… pokazują zdjęcia dzieci, rodzinki, a samotnik też by tak chciał.
Biura matrymonialne poszły także z duchem czasu też wzbogaciły się o narzędzia: jakim jest choćby Internet. Oferty są wrzucane w „sieć”, dzięki temu bardziej widoczne. Są też internetowe biura np. edarling.pl. Czym się różnią od zwykłych portali społecznościowych? Portale zwykle są bezpłatne. Najczęściej płaci się jedynie za pewne funkcje np. konto VIP. Ale za to np. na edarling czy innych tego typu wypełnia się ankietę (jak w prawdziwym biurze) i dostaje propozycje partnerów. Jak w tradycyjnym biurze, tylko wirtualnie. 
Oczywiście na darmowych portalach można poznać, ale często trzeba mieć cierpliwość, bo dobór jest iście przypadkowy,  wiec trzeba mieć szczęście. Podobnie jest w pubach, czy innych miejscach. Jak na przykład fora tematyczne…
Kto jest klientem biura matrymonialnego?
Czy jest to osoba tak mało atrakcyjna, często starsza np. zaniedbany wdowiec, wdowa, po rozwodach, gdzie normalnie nie mieliby szans na związek gdyby nie biuro. Kogo szukają? Młodych atrakcyjnych, którzy w zamian za materialną stabilizacje odwdzięczają się erotycznymi uciechami. „Związki” często kończą się gdy atrakcyjniejsza połowa zyska wykształcenie. No oczywiście pod warunkiem że nie upodobni się do „partnera”.
A może jest to  człowiek nie śmiały? Albo tak zapracowany, że nie ma czasu. Albo osoba, która tyle razy się „nacięła”, że by uniknąć kolejnych rozczarowań woli zdać się na profesjonalistów.
Takie biuro poprzez rozmowę, ankietę  w oparciu o swoje doświadczenia dokonuje wstępnych selekcji przy doborze partnerów. Dobre biuro ma dobrą obsługę, sporo ofert, duże doświadczenie w koszarzeniu par.
Moja koleżanka korzystała kiedyś z biura matrymonialnego, i opowiadała, że babka z biura sama ją czesała, malowała i robiła zdjęcia. Z jakim efektem? Nawet kilku znalazła, ale to się skończyło. (Dlaczego? To już inna historia, niezależna od biura).
Anna jest po trzydziestce i od siedmiu lat jest mamą. Nie wierzy, że jakiekolwiek biuro matrymonialne znajdzie jej partnera, jest przekonana że jako matka dwójki dzieci jest spisana na straty. Dobre serce, wygląd, umiejętność dbania o dom a ni nawet atrakcyjny wygląd fizyczny nic nie zmienią, gdyż mężczyźni są zainteresowani przygodami erotycznymi i tylko bawią się kobietami.
Inne kobiety piszą:
Nie tylko w Polsce tak jest. Faceci maja więcej wyboru jeśli chodzi o wiek kobiety do 20 lat minus. Kobiety tego wyboru nie maja.
Polki nie tylko maja do wyboru śmierdzieli w kraju ale i za granica. Ci za granica częściej zmieniają skarpetki Ci którzy szukają taniej i nie wymagającej żony z Polski to totalne dno. Ale nawet najwstrętniejszy facet znajdzie zawsze kogoś jak nie za kasę to za paszport.
Po przebadaniu facetów oddających spermę w usa pod względem inteligencja, zdrowie, wygląd zostało tylko 5% nadających sie do tego celu.
Tak tez jest z facetami nadającymi sie do związku, niektórzy nadrabiają forsa , mieszkaniem itp ale poza tymi 5 % to oszuści, alkoholicy, zwykli debile, lenie , nieudacznicy, szowiniści, chamy, egoiści, seksualnie nienormalni.
A w biurach matrymonialnych to juz absolutna tragedia bo sa tam ludzie którzy nawet komputera obsługiwać nie umieją.
„A polki? smutne to, ale prawdziwe: dokładnie taka jest opinia o Polkach na całym świecie: maja małe wymagania, sa niedowartościowane, będą robić na chłopa, zajmować sie dziećmi, domem, dawać d... bez kaprysów i jeszcze dobrze wyglądać. Takie darmowe prostytutki na stałe. ale czy Polki trochę nie pracują na taka opinie? ile jest lasek, które za wątpliwe poczucie stabilności zgadzają sie na bycie pomiotłem i własnością pana domu? w Polsce cale masy. dlatego wciąż sie nie myją leniwe brudne dziady z obcych krajów, znajda tutaj spokojnie niewolnice, która im będzie nogi myła i usługiwała, nie prosząc o nic dla siebie. najlepiej jak poszukają katoliczki, one są juz od dziecka tresowane na służące.” – pisze dziewczyna o nicku laska ze wschodu.
Odpowiedź: dzięki za pozytywne opinie o polskich kobietach .|Jestem aktualnie w Walii w UK i widać tu gołym okiem, jakie typy przyjeżdżają na Wyspy. Brudasy, zarozumialcy, zawistnicy, tchórze. Kobiety sa ładne, mile, zadbane, smutne, ze musza zasilać populacje Brytyjczykowi, zamiast zadawać sie z Polakami, bo po prostu odrzuca. Większość zresztą to żonaci, wyposzczeni samicy, którzy udają takich do wzięcia. Nie żal tych śmiesznych żon,/że zdecydowały się na takiego kretyna/ale szkoda dziewczyn, które zaufają takim prymitywom, szukając bratniej duszy i ciepła odrobiny. To mi sie przytrafiło i cham (tylko po prośbie poderwania mnie-nieudanej) nawet nie poznali mnie na ulicy paradując z żona (w odwiedzinach) po ulicy. Takie chamy, prostaki, aż telepie człowieka. Ja nigdy nie wyjdę za mąż, bo to głupota i fikcja. Ciągle mam tu wzięcie, ale jeszcze nikogo nie wybrałam, żeby z nim być, bo nie ma w czym wybierać. Może Angole sa lepsi, ale warto tylko sie zaprzyjaźnić.
Nie tylko ochłapy sa w biurach matrymonialnych. 1% na 100% jest tam tych super odpowiednich dla nas. Byłam w paru biurach matrymonialnych, korzystałam tez z chatow. Zaliczyłam debila, który mnie szantażował bo nie chciałam się z nim spotkać a on sobie mnie wybrał. Był tez facet z którym byłam pół roku i łączyła nas miłość i sex. Było też wiele, wiele ofert zagranicznych lecz niestety ja nie szukałam pracy na służbie u pana męża, w zamian za paszport. W sumie jestem nadal wolna i szukam interesującego mężczyzny na poziomie (interesujący = bezdzietny czyli nie alimęciarz, może być rozwodnik, nie pijaczyna i maminsynek, na poziomie = kulturalny, nie używający przekleństw w rozmowie i wulgaryzmów, całujący kobiety w rękę, lubiący nosić koszule i krawat oraz garnitur, golący się i kąpiący się 3 razy dziennie ). Takiego szukam, jeśli tych zasad nie spełnia na samym początku to odpada.
Są szczęśliwe pary, które poznały się przez biuro, znalazłam takie na przykład opinie:
Witam wszystkich i pozdrawiam! Uważam, że można a wręcz należy szukać w biurach matrymonialnych potencjalnych partnerów życiowych ! Ja jestem przykładem szczęśliwej kobiety która tą drogą znalazła mężczyznę swojego życia ! Jesteśmy ze sobą juz dwa lata a wciąż cieszymy się sobą! Kocham i jestem kochana! Polecam biura matrymonialne tym osobą które wiedza czego chcą od życia!
Ongiś-jako 24 letni kawaler, mieszkający w niewielkim miasteczku szukałem dwa lata odpowiedniej dziewczyny /pod względem intelektualnym i nie tylko / I nici. Zgłosiwszy ofertę w biurze matrymonialnym po dwóch tygodniach otrzymałem listę panienek.Wybrałem jedną i po dwóch miesiącach byliśmy tak zakochani, że hej. Po osiemnastu m-cach ślub i....jesteśmy razem od 30 lat. Dwoje dzieci etc. Jesteśmy już na wcześniejszych emeryturach i wygrzewając się przy kominku wspominamy tamte czasy nie zapominając pozdrowić tej Pani z biura matrymonialnego \"Swatka\" w Łodzi,która tak szczęśliwie ułożyła listę owych panienek której wybrałem tylko jedną. A najciekawsze jest to-że nikt o tym nie wiedział-dopiero teraz!!!
Ile kosztuje biuro matrymonialne? To zależy gdzie, gdzieś w stolicy jedno z biur 800 na dzień dobry. Niektóre usługi nawet droższe, ale za to szeroki wachlarz… od matrymonialnych, po usługi ślubne…
Biuro z którego korzystała koleżanka do tanich nie należy. Dzwoniłam opowiedziałam o sobie pani zapraszała mnie do siebie do biura które ma w mieszkaniu swoim, mówiła, że ma dobrą ofertę i w ogóle. W końcu wydusiłam, i dowiedziałam się, że roczna opłata za usługi biura to 500pln. Ale, że ona takich dziewczyn jak ja potrzebuje to mogłybyśmy się dogadać co do ceny. Zapraszała mnie, ale ja boje się jechać bo jestem zniechęcona tym moim. O tym moim dobrych komentarzy nie ma za wiele, piszą:
„witam , nie polecam tego biura ponieważ tak jak ktoś napisał nie ma siedziby , kontakt jest telefoniczny i tak naprawdę nie ma żadnych ofert . Jak pamiętam były dwie ceny . Różnią się one tym ze więcej damy tym więcej możliwości dostaniemy ofert . Jest to kłamstwo ponieważ zaraz mi rok minie jak składałem ofertę - a Pani się odezwała 2 - 3 razy ............ i to ma być większy wybór ???????? Napisałem jaka chce dziewczynę poznać a ona mi proponuje albo kobietę zdecydowanie młodsza albo starsza . To po co piszemy jaka osobę chcemy poznać ????? Moim zdaniem jest to biuro na bardzo słabym poziomie i zdecydowanie nie polecam a 200 zł poszło sie j....ć”
„i jedynie kontakt na komórkę, niedobrze, że firma nie ma stałej siedziby.”
„Z ciekawości zadzwoniłem na telefon z ulotki. Ceny jak na biuro matrymonialne bardzo niskie, pomyślałem że to jakieś oszustwo. Ale kiedy sie zdecydowałem - myślę "ryzyk fizyk" zaryzykowałem i sie nie pomyliłem. Profesjonalizm pod każdym względem. Dzięki Pani prowadzącej już po 2 tygodniach odnalazłem kobietę swojego życia. Warto naprawdę polecam wszystkim poszukującym drugiej połówki.”
No… ja wykupiłam najtańszą opcje w tym biurze. Straciłam 130 pln. i strasznie żałuje… bo za te pieniądze miałabym dobre buty, markowe noże do kuchni… a co zyskałam… ? Szkoda gadać.
Biura matrymonialne są, wiec za i przeciw.
A jakie jest moje zdanie? Biuro zwiększa prawdopodobieństwo znalezienia partnera, i często się tak dzieje. Ale jeśli masz szczęście możesz na ulicy, w tramwaju, przypadkiem poznać miłość życia. A jeśli szczęścia Ci brak, no cóż….


wtorek, 11 września 2012

konkurs


Poznałam na badoo fajną dziewczynę. Ma na imię Eliza, długo i często sobie gadamy na skype. Cieszę się, że chociaż koleżankę poznałam. Było warto się zarejestrować na tym portaluJ
Z tego biura matrymonialnego miał wczoraj do mnie jakiś pan dzwonić i nie zadzwonił. Olał. Trochę przykre te doświadczenia z tego „biura”…
Biuro matrymonialne obwoźne powinno nazywać się „randka w ciemno” bo kobieta telefonicznie zachwala, jeśli się ludzie zgodzą na spotkanie daje numer telefonu i dzwonią.
Często okazuje się, że preferencje są diametralnie różne, czego ta pani nie bierze absolutnie pod uwagę. Tylko irytuje ludzi swoim robieniem na odpie@#$ bo nie tylko ja jestem wściekła. Przecież facet który określił jakie ma wymagania też żywi nadzieje, że taką panią pozna. W końcu zapłacił za usługe która powinna zostać wykonana. Jeden z którym rozmawiałam to podobno rok już jest i wybitnie nie zadowolony, bo też nikogo nie poznał.
Po za tym co to za biuro?!


Postanowiłam wziąć udział w konkursie:



Temat : Dziwne pozycje kocie





Zaproponowany przez Zielnik Hani , o której ukaał się wpis dziś klik :-)
Blog Zielnik Hani jest Honorowym Patronem Konkursu Wrześniowego 2012.

Co zrobić, aby wziąć udział w konkursie ?

1. Na swoim blogu zamieścić:
1. baner z linkiem do Konkursu (jest)
2. wpis (jest)
3. informacja o konkursie (jest)
4. zdjęcie swojego kota biorącego udział w Konkursie.


Oto fotka Opiłka:



2. Na maila klubkotajasna8@gmail.com bardzo proszę przysłać :

- zdjęcie i imię kota biorącego udział w konkursie
- jest to równoznaczne z pozwoleniem na wykorzystanie tego zdjęcia do celów konkursu
- link do swojego wpisu na blogu


3. W komentarzu tutaj niżej zawiadomić o wysłaniu zgłoszenia na konkurs,
żeby jakiś mail nie zniknął nagle a niespodziewanie ...

4. Zdjęcie w wersji jeden kot jedno zdjęcie

5. Moje koty nie biorą udziału w konkursie


Czas przysyłania zgłoszeń do 14 września włącznie do godz. 20:00
* * *
Po otrzymaniu Waszych maili na blogu ukaże się 15 września 2012 r.
wpis ze zdjęciami Waszych kotów ponumerowanych i próbna sonda.
Będzie można wnosić poprawki.


Sonda i głosowanie rozpocznie się 17 września.
Głosowanie publiczne,
wszyscy będą mogli głosować na zdjęcie swojego wybrańca.
Każdy wybierze najbardziej ciekawą pozycję kota...
Jak głosujemy :


- specjalna sonda do głosowania na ponumerowane z imieniem zdjęcia kotów
- po zagłosowaniu wpisujemy do komentarza ,że wzięliśmy udział w głosowaniu



Zakończenie głosowania 20 września 2012 r. godz. 20 :00


Głosowanie będzie publiczne , od razu zobaczymy wyniki,
kto otrzyma i jakie nagrody za zajęcie 1 , 2 i 3 miejsca.
Ponieważ organizatorem konkursu jest Klub Kota Jasna 8,
wszystkie wątpliwości będą rozstrzygane na korzyść kotów i nieodwołalnie przeze mnie.

Wszystkie rzeczy na nagrody są nowe i oryginalne.

poniedziałek, 10 września 2012

"Nap­rawdę zaw­sze sta­rała się pat­rzeć w stronę światła. Ale im dłużej człowiek wpat­ru­je się w jas­ność, tym moc­niej go wy­pala, aż wreszcie nad­chodzi po­kusa, aby się od­wrócić i zo­baczyć, jak długi, gęsty, moc­ny i ciem­ny sta­je się ciągnący z tyłu cień." - Terry Pratchett


Chyba nigdy nie oduczę Sylwii by nie piszczała na widok psa. Zwłaszcza bullowatego… ale widocznie jest to silniejsze od niej. Chyba polubiła psa. Bo jak o nie lubić?
Wracając w kierunku domu zrobiłam z pieskiem kilka ćwiczeń zaczerpniętych z agillity. Czyżby i to psiak trenował? Tak pojętny posłuszny… zapytam właściciela. Kręciłam się w pobliżu bloku z Rodziakiem aż przyjechał właściciel. Lepiej niech się nacieszy na Świerzym powietrzu niż w mieszkaniu szczeka, sąsiedzi, wiadomo…
Powiedział, że pies tu u nas wyjątkowo dobrze się czuje i wyraził zainteresowanie zostawieniem psa w przyszły weekend. A dokładniejszy termin poda telefonicznie, jak pozna swójJ. Czyżby akceptacja nowej ceny?
Na to wygląda.
Pytałam o agality i okazało się, ze tylko ciągnął ciężary i biegał z panciem… a mówią, że starego psa nowych sztuczek się nie nauczy. Rodziak 17 maja skończył 9 lat.
Na koniec mały komiks. Jak go zobaczyłam od razu odnalazłam się w osobie tego pana trzymającego psa. Ludzie czasem podchodzą się wydzierają, mają pretensyje, że pies bez kagańca, że dzieci są i w ogóle.
Pewnej soboty biegałam po ryneczku z Rodziakiem, jak często. Zaczepiła mnie jakaś kobieta i zaczęła się wydzierać, że taki pies, że są dzieci. Ja spokojnie tłumacze, że pies nic nie zrobi a ona, że jej mąż jest lekarzem i ona wie jakie to są niebezpieczne psy… po za tym dzieci są różne. Jak to różne? Pomyślałam?! A gdzie szacunek do zwierzęcia, które samo z siebie nie atakuje (wyłączając choroby). Gdy poszła babki się śmiały, bo w sumie znają Rodziaka, głaszczą go, i w ogóle jest radość gdy go widzą, bo to fajny pies, i cóż on może za to co napisane, powiedziane? Jest kochanym, mądrym zwierzakiem, którego nikt nie musiał uczyć co to rodzina, miłość, przywiązanie…
Wracając natknęłam się na faceta z wnukami który nie chciał wejść do bloku, lecz czekał z wnukami za drzwiami aż my z Rodziakiem pojedziemy. Idiota uczył swoje dzieci:
- to są psy nieobliczalne – uczył
- a co to znaczy, nie obliczalne – padło pytanie
- to jest amstaff i może zaatakować w każdej chwili
Szkoda gadać… to znaczy, że co? Amstaff gryzie, bo jest nieobliczalny ale inne psy to nie?!
Kurde, co za pierdoły!
Zamiast uczyć rozumieć, i szanować psy ludzie sieją w dzieciach lęk. Po co? Z głupoty!





niedziela, 9 września 2012


Dziś przyjdzie pancio i zabierze co swoje. A nam zostanie tęsknota… i smutek do następnego razu…
Aczkolwiek nie wiem co mu powiedzieć na temat rabatu…. Bo jak ja chce za dużego psa 40 a za dużego psa w klatkowym zapłaci 35. warunki trochę inne, - powiedział. To bez porównania pies siedzi w klatce i ma ze trzy spacery po 15 minut…
Tu u nas czuje się jak u siebie w domu. Wczoraj miał spacerek 2,5 godziny. Czasem wycieczki do innego miasta tak ze 4 – 6 godzin. I kto to przebije?! Bez porównania. Ale z drugiej strony to Rodziaka drugi dom jest. Stały klient upomniał się o rabat, więc ma racje, że jakiś mały rabat się należy. Tylko jak to zrobić? Dalej nie mam pomysłu?


sobota, 8 września 2012

Wiem, że dobrze jem….


Żeby to powiedzieć człowiek musiałby wszystko sam od podstaw sam przygotowywać. Ostatnio odnoszę wrażenie, że my jako konsumenci nie jesteśmy za specjalnie chronieni.
Kiedyś pobliski dyskont miał śmietnik gdzie często był wywalane warzywa i owoce. To właśnie tutaj uboższa ludność mogła się wzbogacić w tak „luxusowe dobro”. Kiedyś przejrzałam się i ze zdziwieniem stwierdziłam, że brzydsze widziałam na sklepie. Bynajmniej nie przecenione.
Śmietnik zamknęli bo lepiej wywalić, niż broń boże ktoś miałby na tym skorzystać.
   Często robiąc zakupy w tym markecie trafiam na koszyk z tańszą żuwnością. Jest to taki kosz na kółkach stojący w pobliżu lodówek. A w koszyku rozmaitości między innymi drób… i inne produkty które powinny być w lodówce. Kiedyś Robercik chciał kupić przecenioną tackę, i podczas wykładania na taśmę w kolejce do kasy uszkodził folie. Smród jaki poczuł zniechęcił go do zakupów mięsa w tym sklepie. A ja się pytam czy naprawdę nie ma jakiegoś organu mogącego zrobić porządek w taką „ekspozycją”. Prawie przeterminowane mięso stoi nie w lodówce, tylko w koszu z jakimiś rozmaitościami, buty, książki zabawki, kosmetyki, co tylko… czy naprawdę nikt nie może zrobić z tym porządku?!
Kiedyś kupowałam „wędzone stópki” wieprzowe, do tego jakieś mięso, kiełbasę,  ketchup Włocławek i robiony na tym był bigos. Stópki kupiłam w pewnym mięsnym sklepie. Lubię wędliny z tego sklepu firmowego, bo są naprawdę wyjątkowo smaczne. Psu dawałem i jadł, czy plasterek szynki czy kiełbaski. 
Postanowiłam odłożyć jedną stópkę dla Rodziaka, pomyślałam, że się ucieszy, kość mięso, wędzonka – na pewno mu zasmakuje. Kupowałam mu już czasem wędzone ucho dla psa w innym mięsnym i smakowało.
Jakież było moje zdziwienie gdy pies nie chciał tej stópki jeść, więc leżała kilka dni a pies nie wykazywał zainteresowania. Za twarde? Raczej nie, ale postanowiłam podgotować zagotowałam ostudziłam podałam psu i nic. Za kilka dni postanowiłam ugotować. No kości z bigosu jadł, więc dlaczego całą stópką wieprzową gardzi?! Gotowałam około dwóch godzin kilkakrotnie wodę zmieniając (ze 4 razy). Jednak to nic nie dało.
Wczoraj podczas porannego spaceru rzuciłam bezdomnym kotom. Jaki efekt? Przerażający! Koty podchodziły wąchały po czym uciekały jak poparzone. Pies można powiedzieć, że ma pełną miskę i mogło mu nie smakować, albo wybrzydza. Ale bezdomne koty, które w dodatku uciekały od tego….
Co tam jest?! I to nam ludziom się sprzedaje?!
Ostatnio czytałam o powrocie dopalaczy pod inną przykrywką. Już coś się zapala.
A tu z drugiej strony jest mięsny sprzedający "zdrowe" wędliny i mięso. Nie mają krajalnicy do wędlin bo to wszystko bez konserwantów naturalne zdrowe…
Skoro to takie naturalne i zdrowe, i bez konserwantów to dlaczego zwierzęta typowo mięsożerne jak pies (nie chciał jeść) czy koty bezdomne wręcz uciekały jak oparzone od tego wspaniałego produktu który się ludziom sprzedaje.