niedziela, 4 listopada 2012

Pan piesek był chory i...


Suczka którą mam aktualnie pod opieką to bardzo chory pies… dwunastoletnia sunia, w dodatku ma zdiagnozowany jeden z najpaskudniejszych nowotworów, przerzuty na płuca…No właśnie… na ile ona sama jest świadoma swego stanu zdrowia… jest energiczna, pełna życia… nikt nie powiedziałby, ze temu psu dolega cokolwiek.Ale my ludzie wiemy. Na myśl o nowotworze widzimy ogrom cierpienia, wycieńczenie, koszmar zwiastujący…No, my zdrowi świadomi choroby, widząc pieska… co? Litujemy się, żałujemy…Słyszeliście o pozytywnych metodach szkolenia psów?Uczymy psa wykorzystywać swoją chorobę dla własnych celów. Długość spaceru, trasa, tempo, smakołyki, część posiłku (tak tak człowieka), zajmowanie mebli (kanapa, fotel). Przestrzeni (środek korytarza, pokoju, kuchni podczas przygotowania posiłku). Tak, tak… wiesz kto jest temu wszystkiemu winien? No kurwa na pewno nie pies!




I tak właśnie pies wymusza… a człowiek pod psie dyktando nie może się w wolny dzień wyspać bo pupilek ma ochotę wyjść. Idziesz z psem do kiosku po gazetę, ale pieskowi trasa nie odpowiada… więc szarpie w przeciwnym kierunku… albo spacerek za długi, bo pogoda pupilkowi nie leży np. za zimno.Wracacie, jesz kanapkę i czujesz… psi oddech… lub inne formy psiego domagania się…Bywają domy, gdzie stale ktoś z pieskiem musi być, bo… pies szału dostaje piszczy wyje, rzeczy niszczy, załatwia się w domu… biedny udręczony…bo pancio wyszedł do pracy 5.50 pańcia wróciła z nocki 6.05… całe 15 minut… efekt: buty pogryzione, w mieszkaniu nasikane…Jeszcze się pańci od sąsiadki się oberwało: co wy z tym pieskiem biednym robicie, że tak strasznie piszczał…No właśnie co wy robicie, że sobie pozwalacie?Każdy pies ma swój charakter, jeden bardziej inny jest mniej dominujący… daltego już na samym początku warto zadać sobie parę pytań…. Ale to już inny tematCDN****

2 komentarze:

  1. Ja na szczęście nie mam kłopotów z psami,
    ale jak maksa wzięłam z ulicy,
    to wszystko gryzł jak opętany..
    Powoli nauczył się ,
    że nie trzeba gryźć i wszystko jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  2. No , no niezły opierdziel dostaliśmy w tym wpisie !!!
    U mnie akurat nie ma w domu pańcia i pańci a psy wypuszczam na sikanie o szóstej rano i gonią po ogrodzie dopóki same nie wrócą. Nie potrafią chodzić na smyczy bo jak z nimi idę to biegają luzem a u mnie dookoła tylko pola zające i sarny. Właśnie opadły kolki z modrzewia przed oknem i okazało się że stołuje się na nim wiewiórka.

    OdpowiedzUsuń