Żeby to powiedzieć człowiek musiałby wszystko sam od podstaw
sam przygotowywać. Ostatnio odnoszę wrażenie, że my jako konsumenci nie
jesteśmy za specjalnie chronieni.
Kiedyś pobliski dyskont miał śmietnik gdzie często był
wywalane warzywa i owoce. To właśnie tutaj uboższa ludność mogła się wzbogacić
w tak „luxusowe dobro”. Kiedyś przejrzałam się i ze zdziwieniem stwierdziłam,
że brzydsze widziałam na sklepie. Bynajmniej nie przecenione.
Śmietnik zamknęli bo lepiej wywalić, niż broń boże ktoś
miałby na tym skorzystać.
Często robiąc
zakupy w tym markecie trafiam na koszyk z tańszą żuwnością. Jest to taki kosz
na kółkach stojący w pobliżu lodówek. A w koszyku rozmaitości między innymi
drób… i inne produkty które powinny być w lodówce. Kiedyś Robercik chciał kupić
przecenioną tackę, i podczas wykładania na taśmę w kolejce do kasy uszkodził
folie. Smród jaki poczuł zniechęcił go do zakupów mięsa w tym sklepie. A ja się
pytam czy naprawdę nie ma jakiegoś organu mogącego zrobić porządek w taką
„ekspozycją”. Prawie przeterminowane mięso stoi nie w lodówce, tylko w koszu z
jakimiś rozmaitościami, buty, książki zabawki, kosmetyki, co tylko… czy
naprawdę nikt nie może zrobić z tym porządku?!
Kiedyś kupowałam „wędzone stópki” wieprzowe, do tego jakieś
mięso, kiełbasę, ketchup Włocławek i
robiony na tym był bigos. Stópki kupiłam w pewnym mięsnym sklepie. Lubię wędliny z tego sklepu firmowego, bo są naprawdę wyjątkowo smaczne. Psu dawałem i jadł, czy plasterek szynki czy kiełbaski.
Postanowiłam odłożyć jedną stópkę dla Rodziaka, pomyślałam,
że się ucieszy, kość mięso, wędzonka – na pewno mu zasmakuje. Kupowałam mu już
czasem wędzone ucho dla psa w innym mięsnym i smakowało.
Jakież było moje zdziwienie gdy pies nie chciał tej stópki
jeść, więc leżała kilka dni a pies nie wykazywał zainteresowania. Za twarde?
Raczej nie, ale postanowiłam podgotować zagotowałam ostudziłam podałam psu i
nic. Za kilka dni postanowiłam ugotować. No kości z bigosu jadł, więc dlaczego całą stópką wieprzową gardzi?! Gotowałam około dwóch godzin kilkakrotnie
wodę zmieniając (ze 4 razy). Jednak to nic nie dało.
Wczoraj podczas porannego spaceru rzuciłam bezdomnym kotom.
Jaki efekt? Przerażający! Koty podchodziły wąchały po czym uciekały jak
poparzone. Pies można powiedzieć, że ma pełną miskę i mogło mu nie smakować, albo wybrzydza.
Ale bezdomne koty, które w dodatku uciekały od tego….
Co tam jest?! I to nam ludziom się sprzedaje?!
Ostatnio czytałam o powrocie dopalaczy pod inną przykrywką.
Już coś się zapala.
A tu z drugiej strony jest mięsny sprzedający "zdrowe" wędliny
i mięso. Nie mają krajalnicy do wędlin bo to wszystko bez konserwantów
naturalne zdrowe…
Skoro to takie naturalne i zdrowe, i bez konserwantów to
dlaczego zwierzęta typowo mięsożerne jak pies (nie chciał jeść) czy koty
bezdomne wręcz uciekały jak oparzone od tego wspaniałego produktu który się
ludziom sprzedaje.




















