niedziela, 9 października 2011

szach mat!

Wczoraj od rana nie odpisałam nic, bo skoro nie chce mnie w swoim życiu (z którego mnie do końca nigdy nie wymaże, choćby z samego faktu który jest oczywisty…) to nie. Time is over! Dlaczego ja mam za nim biegać się narzucać, robić co on chce, skoro jak tylko go o cokolwiek poproszę to on ma stałą odpowiedź: żegnaj! Nie wiem czy pamiętacie sytuacje gdzie śmiałam poprosić o jakieś wyjście? To przestał się odzywać po czym gdy już wysłał smsa oczekiwał natychmiastowej odpowiedzi. Po kilku minutach przyszedł sms żegnaj…
Tym razem na konkretną informacje: „czy ty nie rozumiesz że właśnie dlatego że cie kocham nie chce cie wciągać do szamba jakim jest moje życie". Pomyślałam, ze trudno że najlepiej zapomnieć niż nabijać sobie dalej rachunek który tak czy owak będę musiała sama zapłacić.
Myślę, wiem, że to na nim się zemści, ale nawet mu nie napiszę tego bo nie zrozumie.
Miałam plan poczekać do piątku i w tedy napisać mu smsa: „teraz widzę ile dla ciebie jestem (byłam) warta”.
Ale jego wieczorny sms nieco mnie zdziwił: „pamiętaj był ktoś taki kto cie kochał” odpowiedź moja była automatyczna: „to już nie kocha?”
Jego odpowiedź też szybka „kocham cie i bardzo tęsknie ale nie wiedze dla siebie nadziei” nie odpisałam nic. Bo jak długo można wspierać nie dostając nic w zamian? I nie chodzi mi tu tylko o pieniądze… tylko o to, że tu cały czas r@ był i jest w centrum. On swoimi problemami tak bardzo wypełniał relacje, że nie było miejsca dla mnie. Oczywiście ja miałam dwie role: jedna jako pocieszycielka mamuśka, druga jako kochanka. Normalnie 2w1!
Na smsa nie odpisałam nic więc on napisał: „to mój ostatni sms do ciebie chce żebyś wiedziała że bardzo żałuje ze jestem bankrutem i nie zasługuje na ciebie kocham cie”
Nie wiem na ile to zaczepka była ale mu odpisałam: „gdyby tak było pomógłbyś mi wysyłając pieniądze. A nie porzucał. Tym bardziej, że wiesz w jakiej sytuacji jestem. Czuje się wykorzystana”. Napisałam co czuję. Dlaczego mam ściemniać?! Jego odpowiedź: „to, że mi nie wierzysz przesadza o wszystkim żegnaj”
I znów nie krępowałam wyrazić swoich myśli: „a wiec sam udowodniłeś że to ściema”.
Pewno nie wiedział co odpisać, i zastanawiał się chyba z pół godziny. Gdyby było inaczej odpisałby błyskawicznie ale nie. Odpisał po prawie pół godzinie, chyba żaden argument nie przychodził mu do głowy, więc napisał: „nie chce się kłócić nie pisz do mnie więcej żegnaj na zawsze”.


sobota, 8 października 2011

facet jeśli nie ma kasy bierze na miłość wielką i piękną...

Spotkało mnie to czego się bałam najbardziej. Smutek żal i rozpacz dopiero przyjdą. Mam nadzieje, że nie będę czuła się tak…nie tylko nie to przed czym ostrzegała mnie Amelia.
Wczoraj rozmawialiśmy z r@ przez telefon mówił, że jestem dla niego kimś mega ważnym, że przyjaciółka to ktoś więcej niż żona i w ogóle… mówił jak bardzo chciałby być ze mną; że zawsze przed snem widzi moją…. Rozmawialiśmy o szukaniu pracy, byciu razem…
Dziś pierwszy sms, że jest załamany bo nie ma pieniędzy. Z wymiany smsów dowiedziałam się, że kiedyś pracował w innej agencji i był kierowcą i „rzekomo wg urzędu skarbowego zrobiłem za dużo kilometrów i dali mi kare 3 000 euro a ja naprawdę jestem niewinny może to agencja ukradła tą benzynę bo ja byłem uczciwy do bólu” odpisałam że co ma US do km skoro właścicielem auta jest agencja? A on, że agencja benzynę odlicza sobie od podatku. Zdziwiłam się co ma r@ do rozliczeń agencji!?  „na tym polega paradoks sytuacji agencja ukradła ja jako niewolnik dostaje po dupie mówiłem że Holandia to kurwa przez wielkie k”
„czego nie idziesz się odwołać?!”. Odpisał, ze „agencja ma pieniądze i adwokatów a ja jestem tu zwykłym gównem zresztą holenderskie urzędy stoją po stronie agencji a nas polaków ma za zwierzęta tutaj jest rasizm dużo większy niż w Polsce z resztą poczytaj w necie artykuł Polacy niewolnictwo w Holandii”
Nie wytrzymałam i napisałam mu: „liczę że mi w piątek coś wyślesz. Mam naprawdę patową sytuacje” 
„z resztą za dużo tych ciosów od życia nie mam sił się bronić jestem skończony facet dlatego dla własnego dobra zapomnij o mnie nie chce cię pociągnąć na dno razem z sobą jesteś dla mnie zbyt ważna żebym Ci to zrobił żegnaj kochana”
„ale czy ty kiedykolwiek musiałeś się bronić przede mną”
„czy ty nie rozumiesz że właśnie dlatego że cie kocham nie chce cie wciągać do szamba jakim jest moje życie”
Nie mogę uwierzyć w to co przeczytałam. Jest jeszcze na świeżo, boje się tego uczucia bólu i pustki które nadejdzie….
A może to nie koniec? Może jeszcze będzie dobrze? Może nie wykorzystał mnie i wyśle mi pieniądze…


piątek, 7 października 2011

Alienius dolus nocere alteri non debet

Wczoraj czekałam aż r@ się odezwie. Alicja mnie odwiedziła ale zaprowadziłam ją do sąsiada, jakoś razem raźniej. Dogadali się rewelacyjnie… tymczasem ja w napięciu co pewien czas szukałam wzrokiem komunikatu na komórce. Odezwał się! Płakał że za takie grosze jeszcze nigdy nie robił, ale najbardziej zaniepokoił mnie ten sms: „dziś w robocie powiedziałem szefowi że jak nie zamknie mordy to go zatłukę na śmierć wszyscy się śmiali ale powiedzieli że za to mnie wyleją na pysk” bo się „przypierdalał”. Nie wiem co on sobie wyobraża! Mówiłam by siedział cicho i szukał czegoś innego. Prosił żebym jego aplikacje wysyłała w odpowiedzi na ogłoszenia z niedzieli i wiatraka. Późniejsze wiadomości były milsze, dotyczyły chęci spędzenia ze mną sylwestra… ciekawa jestem co on tak naprawdę do mnie czuje i co myśli. Bo potrzeba, tęsknota chęć przebywania z kimś to jeszcze nie jest miłość. Wiem, że wiele osób czytających ten wpis się oburzy za to co napiszę, ale czekam na pieniądze od niego. Dlaczego? Z jednej strony wiadomo dlaczego, z drugiej po fakcie wysłania i po kwocie będę widziała jak wiele dla niego znaczę.
Byłam dziś na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie mogłam znaleźć firmy bo numery na tej ulicy to nie wiem na jakiej zasadzie były ustanawiane… widziałam logo z nazwą firmy, wchodzę pytam ciecia, mówię do jakiej firmy i w ogóle a on dzwoni pyta szuka zawodzi. W końcu się okazało że to nie ta firma…
Szukałam firmy dalej: łaziłam gubiłam się przez te numeracje… zaczepiłam młodego chłopaka z pytaniem o firmę, okazało się że i on zmierza na rozmowę w to samo miejsce.
W końcu dotarliśmy na miejsce. Kobita w ogóle nie kojarzyła naszych aplikacji. Ja w ogóle składałam od paru lat w to miejsce swoją aplikacje, ale oni tam mają taki burdel, że nie wiem co trzeba zrobić by zauważyli cv… gdybym nie zadzwoniła do nich prawdopodobnie nigdy by mnie nie zaprosili… beka bo prosili bym cv przyniosła, i mimo, że się spóźniliśmy, nie przyniosłam obiecanego cv, to nas jeszcze przeprosiła, za spóźnienie i nie wydrukowane cv.
Swoją drogą co za firma, może bardziej kobieta z którą gadałam, odrobinę zakręcona. Jaki efekt? W poniedziałek szkolenia!
    Finanse moje leżą i kwiczą, jest źle i to bardzo! Prosiłam Sylwie o pomoc. Pierwszy raz mówiła że nie będzie problemu. Drugi gdy przedwczoraj wróciłam do tematu oczywiście usiłowała przekierowac moją uwagę na r@ i żeby to on mi wysłał. Wstępnie zgodziła się opowiadając opaśle o swoich finansach, i że ile pożyczy da odpowiedź nazajutrz.
Wczoraj powiedziała mi, że prześle mi maksymalnie 100 pln. I jaki efekt? Pieniądze by już były. Dzwoniłam do niej wykręcała się, ale obiecała mi wysłać.
Kurwa co za parszywa sytuacja… boje się, że r@ nie prześle mi pieniędzy. Napisałam mu:
„mógłbyś mi chodź 50euro przesłać? Dostałam esa jak nie zapłacę do 7 to mi zablokują”
Odpowiedź która przyszła zdziwiła nawet Sylwię:
„w tej chwili nie mam kasy pisałem ci w niedziele kiedy będę miał a i to jest niepewne na ten moment nie mogę ci pomóc”
Bardzo się boje, że r@ nie wyśle mi pieniędzy. Najbardziej boje się poczucia wykorzystania. To uczucie było by straszne. To by mnie chyba zabiło! Liczę, że on się poczuje.
Jeszcze dodatkowo niepokoją mnie jego smsy o jakieś bijatyce w pracy, wyzwiskach Turków (napisał, ze 4 Turków za nim krzyczało „polska kurwa”. Wczoraj napisał mi że groził temu szefowi. Dla mnie to kosmos a już w nie jednym zakładzie pracy byłam. Różne było towarzystwo ale sytuacje które mi r@ opisuje to jakiś kosmos.


środa, 5 października 2011

wiersz Rosyjskiego dramaturga A. Puszkina ujął mnie już w czasach licealnych... nie nie byłam zakochana. A jednak mnie ujął...

Ты и вы

Пустое вы сердечным ты
Она обмолвясь заменила,
И все счастливые мечты
В душе влюбленной возбудила.

Пред ней задумчиво стою;
Свести очей с нее нет силы;
И говорю ей: как вы милы!
И мыслю: как тебя люблю!


Ty i pan

Zamiast pustego "pan" - w rozmowie
Wyrwało jej się czułe "ty",
I wszystkie najszczęśliwsze sny
Zbudziła w duszy przy tym słowie.

Wpatrzony, miłość wzrokiem ślę,
Tęsknota serce me przepełnia,
I mówię: jaka pani miła!
I myślę: jak ja kocham Ciebie!
              przełożył Julian Tuwim



wtorek, 4 października 2011

Głupota jest też pewnym sposobem używania umysłu. - Fiodor Dostojewski

Dopadły mnie wątpliwości. Smutek i niepewność ogarniają mnie.
Byłam w sprawie pracy, straciłam 2 godziny, by dowiedzieć się, że z tej pracy nici. Płakać mi się chce.
Nie wiem co z tym wszystkim dalej będzie. Nie wiem na ile r@ poważnie mnie traktuje. Nie mam pojęcia…
Najbardziej boje się tego rachunku za telefon.
Wiem r@ obiecał mi za dwa tygodnie przesłać mi pieniądze, nie wiem ile tego będzie, ale są to pieniądze których rozpaczliwie potrzebuje. Tak bardzo czekam na te pieniądze, że boje się, że mógłby mi ich nie wysłać…
Pisze że chce mnie ściągnąć, pisze o swojej samotności, tęsknocie za mną, chęci życia ze mną. Dzwonił dziś trzy razy. Co prawda nie usłyszałam niczego miłego były to suche techniczne rozmowy, powiedział, że mi napisze, pisał że chciałby mnie przytulić, że ma nadzieje że będziemy niedługo razem i w ogóle. Aczkolwiek dwa smsy zaniepokoiły mnie:

"...przyjechały dwie lalki barbie chodzą po domu w mini i bez majtek a sa tak głupie że tego nie da się opisać porostu dramat przyjeżdżaj szybko bo zwariuje"

"... propo tych dup częstowały mnie i kolegę ananasem mówiły że będziemy mieli słodka spermę chyba to są wariatki jak myślisz"

Zastanawiam sie po co pisze mi o tych dziewczynach? Chcę wzbudzenia zazdrości?!

I troszkę z innej beczki:

"bardzo cie proszę nie martw się o mnie i tak mi dałaś więcej niż zasługuje gdybym umarł powiedz (imię byłej żony matki dzieci) że to ona mnie zabiła zabierając mi sens życia moje dzieci"

moja odpowiedź:

"Dzieci nie są Twoje a ni jej! One są wasze czy chcesz czy nie! One najbardziej cierpią za to że wam nie wyszło!"

"nieprawda ja cierpię najbardziej człowiek nie może żyć bez nadziei jeśli tego nie rozumiesz to zrozumiesz mnie jak umrę nie mam sił walczyć z tym koszmarem który powoli mnie zabija"

"wiem, rozumiem, że Ci ciężko przytulam całuję"

Jeszcze jak rozmawialiśmy czy w łóżku czy przytulając się mówił mi o tym, że ma myśli samobójcze. Opowiadał, ja starałam się go wspierać ciepłym słowem i w ogóle, wspierać go na duchu.
Nie rozumiem tych smsów bo mówi, że ona mu dzieci zabrała ale może je odwiedzać, - mówi, że nie ma kasy bo daleko mieszkają, na dojazd hotel itd. Mówiłam, radziłam by dzwonił pisał i w ogóle, milczał.
Z jednej strony mówi, że mu dzieci zabrała ale z drugiej powinien się cieszyć kontaktem z dziećmi kontaktem telefonicznym co mu radziłam. A z tego wnioskuje, ze raczej nie specjalnie się kontaktuje z dziećmi. Mówił, że albo kontakt telefoniczny mu nie wystarcza, więc mam wrażenie że raczej nie dzwoni.
Drugą sprawą sa myśli samobójcze, i te smsy powyżej o śmierci... z jednej strony nie martw sie o mnie, a z drugiej...




niedziela, 2 października 2011

słomiane wdowy....

Kolejne eski, zamieszczam na pamiątkę, na pewno kiedyś z przyjemnością powrócę do tego wpisu…

„Jestem na imprezie pije ale nie mogę przestać myśleć o tobie nie wiem co się zemną dzieje”

„szkoda że nie jesteśmy teraz razem jestem na zajebistym grillu dużo tu żarcia alkoholu i w porządku ludzi”

Ja: „cieszę się, że Ci dobrze modliłam się za to. Co z pracą dalej? Martwię się”

„powiedziałem tu wszystkim dupom, że mam dziewczynę w Polsce one mi mówią że widać po mnie, że jestem zakochany”

„TY sam co czujesz? Najważniejsze jest to co czujesz w środku”

„mieszkam w jednym z najpiękniejszych miast europy, gdybyś tu była ze mną zostałbym tu na zawsze chyba rozumiesz co chcę powiedzieć”

„enigmatyczny jesteś. Aczkolwiek wnioskuje, że Ci się układa? Praca itd.?”

„napisze prościej jeśli mnie zechcesz będę z tobą wszędzie ale daj mi czas a wyrw ecie z tego gówna”

„czuje w sobie energie i jeszcze powalczę o lepsze życie ale nie w Polsce pa buziak”

„czy chcesz mnie jako swojego faceta? Odpisz tak lub nie”

- moja odpowiedź była, oczywista… czyli: „tak”

Późniejsze smsy były czysto w sprawie pracy, ściągnięcia mnie tam..

„bardzo tęsknię i jest mi źle bez ciebie czuje się bardzo, bardzo samotny”

Ja; „przytulam Cię bardzo mocno”

„napisz jak się czujesz ile masz zwierząt na  hoteliku? Bo jestem tak nieszczęśliwy, że znowu boli mnie serce
Ja: „nie chcę Cię martwic. Może powinieneś zasięgnąć porady lekarza?”

„chyba nie po prostu mam ostatnio pechowy ostatni rok, każdy by to odczuł psychicznie i fizycznie mam nadzieje że wkrótce będziemy razem i wszystko się ułoży”

Ja: jestem załamana. Nie wiem za co zapłacę rachunki. Zwłaszcza za telefon. Niby jutro mam psa dostać ale to niepewne. W dodatku brak ciebie”

„obaj mamy chujowy czas gdybym tylko załatwił tą prace to natychmiast będę próbował cie ściągnąć”

Ja: „głupio mi prosić ale kiedy mógłbyś mi jakieś pieniądze przysłać?”

„Nie krępuj się myślę, że za 2 tygodnie”

Ja: „to krępujące i upokarzające. Płakać mi się chce. kasę oczywiście oddam. Za komórkę mam zapłacić albo mi zablokują. Jeszcze nie podali daty”

„te pieniądze co teraz dostane to będą grosze chyba że zmienię agencje to mogą mi w ogóle nie zapłacić muszę z nimi grzecznie pogadać”

Ja: „ty się nie martw! Razem założymy agencje. Mam pomysł TY doświadczenie”

„siedzę teraz na balkonie i gotuje kolacje a poważnie sukcesem będzie jak razem będziemy mogli żyć i pracować na tym chce się skoncentrować”

„a co gotujesz? Jak ja bym chciała to zobaczyć…no kurde…”

„mięso jutro pytam o Ciebie w biurze”

Naprawdę chciałabym zobaczyć r@ jak gotuje. To musiałby być urocz widok. Wyobrażam go sobie, że robi jedzenie podobnie jak mój ex… nie wiem czy pamiętacie knurzaczka vel świnkę wietnamską, tak tak…. Wiem może pełnanadziei albo frida mogą kojarzyć, bo czytały mojego bloga… chyba pierwszy mój blog na wp. Potem go usunęłam. Stara historia…
Dzwoniła Sylwia pytała jak mi mija wieczór. Powiedziałam, że samotnie. Stwierdziłyśmy, że wiele nas łączy bo: obie jesteśmy starymi pannami – ten sam rocznik, i wszystkie koleżanki w około mężate dzieciate…
Obie mamy swoich lubych za granicą, obie samotne stare panny siedzące w domu. Obie chciałybyśmy się wyrwać… Sylwia obiecała że na dobrą kawę się musimy spotkać… tylko kiedy? Jak jej się szkoła i praca jutro zaczyna…
Rozmowa później przeszła na temat jak to dzisiaj jest, że faceci są bardziej bezpośredni niż o było kilka lat temu jak byłyśmy wolne. Kiedyś można było zostać zaproszonym na kawę obiad kino etc. Teraz wyro. Ewętualnie na kawę ale u niego w domu…
Wymyśliłyśmy, (w żartach) że tak jak faceci szukają na sex bez zobowiązań tak my szukamy na np. obiad bez zobowiązań. Czy jakąś inną rozrywkę. Oczywiście bez zobowiązań… bo obie jesteśmy w związkach, słomiane wdowy sasasasa…. 




















sobota, 1 października 2011

Marzeniami karmię samotność w oczekiwaniu na jedną małą chwilę z Tobą...

Wracając do domu zaczepiłam kotka. Półdziki kociak gdy kucnęłam zdziwił się, że nie obłapuję go, nie usiłuję głaskać, wrócił do mnie. Łasił się do mnie, mówiłam do niego pieszczotliwie. Zauważyłam, podobieństwo… R@ też siedział i pozwalał mi się zaznaczać, jednak nie mówił nic. Pozwalał mi się ocierać o siebie. Pozwalał opryskać moimi perfumami swoje rzeczy w walizce… cierpliwie niczym ja.
Kot miauczał nie wiedziałam co zrobić, by nie szedł za mną. Wyciągnęłam puszkę którą kupiłam dla swojego kota. Dałam mu połowę. Widać, że kocisko głodne. Gdy on pożerał ja oddalałam się oglądając się za siebie czy aby na pewno je…
Pomyślałam czym ja się zadowolę gdy r@....
Czy aby na pewno zadowolił mnie sms od niego, ten ostatni? Eski dzisiejsze:

„dziś w pracy pobiłem się z brygadzistą, polak kawał skurwiela nie wiem czy nie stracę pracy bo to prawa ręka szefa”

„ale się nie martwię bo kolega robi przez holenderską agencje i ma dwa razy tyle co ja. W poniedziałek zadzwonię do nich może mnie zatrudnią, bo przyjmują polaków pa buziak myślę o tobie”

„gdybym załatwił tą nową robotę to będę próbował ci też znaleźć szybko byś doszła do pieniędzy”

„bylibyśmy razem co do mnie czujesz. Wracam od Agnieszki chodziłam po agencjach w poniedziałek mam drugi etap rozmów” (pisałam skrótami bo wiadomo żeby w eska spakować

„nie rozumiem tych skrótów ale wiedzże nigdy nie zapomnę widoku twojej twarzy gdy mnie żegnałaś na dworcu”

„czujesz to co ja? Byłam w agencji w poniedziałek mam drugi etap rozmów”

„chcę być z tobą mam nadzieje że mnie nie zranisz nigdy! I nie będziesz na mnie lżyć i poniżać”

„szacunek to podstawa. Chciała bym się kochać teraz z tobą”

On: „kiedy będziemy razem?”

JA: „niedługo”

Byłam dziś u Agnieszki. Powiedziała że wygląda na to że r@ coś do mnie czuje. Tylko nie wiadomo co to jest. Czy jest to miłość? Zauroczenie? Może nie miał się gdzie zatrzymać w celu zaspokojenia potrzeb?
Też się zastanawiam cóż czuć do mnie może r@.